Kategorie

Kalendarz

October 2012
M T W T F S S
« Sep   Nov »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  

Skojarzenia

Najpierw zapowiedziałem obalenie mitu, jakoby Warszawa miała najdroższe bilety. Potem zapowiedź zrealizowałem podając masę konkretów. Wtedy też wspomniałem, że w wypisywaniu bzdur o cenach biletów prym wiedzie “Fakt”, i o tym, że głupstwa o polityce komunalnej szczególnie często produkuje Łukasz Warzecha. Zapowiedziałem też osobny tekst o manipulacjach “Faktu”. Wreszcie napisałem i o nich. Linki wklejałem na twitterze.

Merytorycznej reakcji, śladu polemiki — oczywiście nie ma. I założę się, że nie będzie. Ale to nie znaczy, że panuje cisza. Gwałtownie zareagował Warzecha — lawiną “argumentów” i inwektyw ad personam. Tak obrzydliwych, że byłem mimo wszystko zaskoczony. Inwektyw, które jako żywo coś mi przypominają. Z niezbyt dalekiej, ale bardzo niechlubnej polskiej przeszłości.

Później w tym samym stylu “ujawniał rzeczywiste intencje” kogoś, kto śmiał zwrócić mu uwagę, że zamiast rzucać łajnem lepiej odnieść się do meritum. Przy okazji pouczał, czym jest arogancja i wycieczki personalne.

Ponadto podsumował całe moje życie:

Jest ciąg dalszy: Warzecha twierdzi, że dokonałem manipulacji pomijając własne twity, a przecież zaczęło się od moich “zaczepek”. Owszem, była zaczepka. W drugim z tego zestawu moich twitów, które (godzinę po publikacji pierwotnej wersji tekstu) kopiuję i tutaj, aczkolwiek są publiczne:

Następne to już odpowiedzi na inwektywy Łukasza.

***

Komentarza nie trzeba, a jednak napiszę parę słów. Świadom, że analogie są niemal żadne, ale w sferze metodologii trudno ich nie dostrzec. Propaganda PRL nigdy nie podjęła merytorycznej polemiki z “Solidarnością”, ani tą legalną, ani podziemną. Nie było za to dnia, by w DTV i “Trybunie Ludu” nie pojawił się argument: “komu to potrzebne? komu to służy?”. Demonstracje uliczne czy homilie ks. Jerzego, prawa polityczne i związkowe czy gospodarka — jedyny argument brzmiał zawsze tak samo. Wszak u księdza znaleziono materiały wybuchowe podesłane przez CIA, a “osamotnieni działacze tzw. podziemnej Solidarności toczyli swe dziwne wojenki”.

Ja zaś widocznie pracuję dla HGW. Dzisiejsze prawactwo w swej propagandzie stosuje te same techniki. Ktoś, kto śmie podważać wersję prof. Biniendy, z automatu zostaje ruskim agentem. Kto śmie skrytykować jakiś pomysł PiS, jest lemingiem na usługach Tuska. Monopol na rację został nadany. Etykiety zastąpiły myślenie.

PS. Już po kwadransie ktoś na Twitterze napisał do mnie, że tekst jest niepotrzebny, bo “karmi trolla”. Nie żaden lewak, lecz, uwaga, znany dziennikarz kojarzony z PiS. Cóż, od dawna nie ćwierkam regularnie, rzadko tam zaglądam i zaiste nie wiem, co Warzecha pisuje en masse i jak jest postrzegany. Skoro zaś tak, nie śmiałbym uogólniać. Z jakąś dozą dziecinnej może goryczy zauważę wszakże, że zawodowo i finansowo to ja jestem na dnie, a on na topie, nawet do nagród kandyduje. Nie skasuję tekstu. Nie mam wrażenia, że kopię słabszego, a tym bardziej —  leżącego.

14 comments to Skojarzenia

  • panjanek

    “Merytorycznej reakcji, śladu polemiki — oczywiście nie ma. I założę się, że nie będzie.”

    Nikt się z panem nie założy. Brukowcowy NIGDY nie odnosi się do – nomen omen – faktów. Nie pisze też tekstów na podstawie jakichś (choćby trochę) twardych danych, z których miałby możliwość wyciągnąć poprawne wnioski (ale nie ma, więc nie pisze).

    On jest “kumentatorem brukowca” – co oznacza, że pisze to, co mu się wydaje (a wydaje mu się to, co pisze) i wszystko to na poziomie bruku.

    PS
    Lichocka nie lepsza.

    • Krzysztof Leski

      Owo PS. to na temat? Czymś umotywowane?

      • panjanekk

        @Krzysztof Leski
        “Owo PS. to na temat? Czymś umotywowane?”

        Precyzuję. Lichocka jest jak brukowcowy bo:

        “NIGDY nie odnosi się do – nomen omen – faktów. Nie pisze też tekstów na podstawie jakichś (choćby trochę) twardych danych, z których miałby możliwość wyciągnąć poprawne wnioski (ale nie ma, więc nie pisze).

        On jest “kumentatorem ()” – co oznacza, że pisze to, co mu się wydaje (a wydaje mu się to, co pisze)”

  • Atticus

    Slabo to wyglada.
    Od A do Z.
    Zachowanie red. Warzechy nie do przyjecia. Glupie, tupeciarskie, podle.

    Glupie bo niemerytoryczne (komu potrzebne tabelki? No z krzesla mozna spasc).

    Tupeciarskie! Frustracja i wojenki? Ejze. Jest masa ludzi, ktorzy o redaktorze wiedza tyle, ze sie mloci z Sikorskim. I nic wiecej.

    Podle. Praca u HGW bez komentarza. Dno.

    Dodam glupawe – bo L. Warzecha ma aparat pojeciowy, zeby dyskutowac, i rozumiec, a przede wszystkim dostrzegac subtelnosci, tak jak zauwazyl, ze np. K.Skowronskiego nie powinno byc tam, gdzie poszedl.

    Przykro czytac.

  • partyzant

    “Pan L”.

    Ech…cały Warzecha. Ego wielkości Piaseczna i okolic.

  • miab

    Jakiś czas temu pisałem u Ciebie że w moim odczuciu fucktowanie na szersza skalę to zaczęła wyborcza za czasów kaczyzmu. Oni już wtedy opanowali do perfekcji technikę manipulacji tytułem(ukrytym znakiem zapytania bądź fragmentem wyrwanym z kontekstu), a nawet doszli do dynamicznego tytułu zmieniającego sens co kilkanaście minut i gównianego magla w treści i tego chyba jeszcze żadna ściekówka nie przelicytowała do dziś. To były czasy wstępniaków Skalskiego Ernesta, a potem zdaje się że Pacewicza(Adaś był już troche na boczku). Oni zdaję się dyktowali tryndy redachcyjne, a przynajmniej zapodawali ton.
    Expresik i Fuckt zajmowali się wtedy magielkiem dla pospólstfa a w większe politykie weszli później.
    Prawacki pierdolec z Sakiewiczówka i całym tym szambem zaczął się jeszcze później z tym to nie jest zwykły magiel ale zwykła czy wręcz kliniczna paranoja.

  • Fajny seansik sobie pan Warzecha na salonie urządził…

  • testigo

    Krzysztof, a nie wpadłeś na to, że on tak… z zazdrości?

    Marne to

    ale swoją drogą – ten twitter to tylko kłopoty

    • Krzysztof Leski

      Nie. I nie zejdę do jego poziomu – odgadywania motywacji lub intencji piszącego. Pozostanę przy swoim, czyli argumentach. Ciebie też o to proszę.

  • testigo

    Masz rację. Argument to argument.
    Ale on zadziała tylko w przypadku rozmowy z kimś, kto argumenty zrozumie.

    Miej na to wzgląd.
    ;)

    Jak w tym starym szmoncesie, w którym wiejski burek gdzieś na Wileńszczyźnie pogonił wędrujących przez wieś – rabina z uczniem.
    Burek zza płotu wyskakuje – rabin w nogi! To uczeń też!
    Biegną aż im białe pończochy tylko migają!!!
    Sto metrów… dwieście… trzysta…
    Uczeń czuje, że gubi oddech – a burek jakby bliżej.
    Nagle uczeń sobie przypomina – i pyta:
    “Rebe! Ale czemu my tak uciekamy?! Przecież w Talmudzie napisane jest, że `mądrego męża pies nie ugryzie`!”
    “Ech ty durny” – rebe na to, przez zadyszkę – “Ty myślisz, że ten burek czytał Talmud?”

  • evertsen

    aczkolwiek są publiczne

    na litość, nie wszyscy muszą mieć konto na fejsie i tuicie :)

  • evertsen

    A widzę!
    Sprzecznie z moimi dotychczasowymi doświadczeniami, kiedy to twitter przy próbach odczytania go kierował mnie na login konta, co oznaczałoby najwyraźniej, że wchodziłem nań jakoś krzywo. Na swą obronę mam jedynie, że za wiele razy nie próbowałem.
    Należy się Panu niniejszym dodatek od pomocy społecznej za przeciwdziałanie wykluczeniu elektronicznemu (wymienny ma piwo przy sprzyjającej okazji).
    Chociaż nie podoba mi się to, co widzę…

  • eumenes

    Próbowałem coś wytłumaczyć ale już dawno skonstatowałem, że jestem mało komunikatywny…

Leave a Reply