Kategorie

Kalendarz

July 2012
M T W T F S S
« Jun   Aug »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Jak zwykle

Nie umiem jakoś wykrzesać z siebie nawet odrobiny zainteresowania Olimpiadą w Londynie. Ale wykrzesałem ździebko, by zajrzeć, co się o niej pisze. Cóż, zero zaskoczenia.

Otóż dla prawicowej blogosfery igrzyska już się… skończyły, sporo bowiem podsumowań. Podsumowań porównawczych oczywiście, a punktem odniesienia jest Euro 2012 lub dokładniej jego polska część. Już minionej nocy, po pierwszym dniu Olimpiady, okazało się, że jest ona fantastycznie zorganizowana, kosztowała znikomo mało, za to przyniesie (przyniosła? ma przynieść? wszystko jedno, oni już wiedzą) krociowe zyski. W odróżnieniu naturalnie od Euro, które kosztowało nas bajońsko dużo, zorganizowane było fatalnie i przyniosło gigantyczne straty.

Jest okazja, by po raz tysięczny powtórzyć absurdy o “najdroższych na świecie” stadionach i autostradach. Można te autostrady wliczyć w koszty Euro (a to 75% kwoty) ignorując drobiazg, iż w sferze infrastruktury drogowej Brytole mieli jakby nieco mniej do nadrobienia. Można nawet, jak pewien prominentny polityk PiS, napisać, że ceremonia otwarcia w Londynie była bardzo “patriotyczna”, ta w Warszawie zaś – “europejska”, czyli, jak rozumiem, zdradziecka. A fe.

Natknąłem sięp przy okazji na lament Bronka Wildsteina nad tym, jak to przyzwoici niegdyś ludzie dziś idą na zgniłe kompromisy moralne. Pal diabli, bo o dziwo nie ma tu wprost postawionej tezy, że PO jest gorsza od PZPR. Coś jednak ćwierkać się wydaje w tych oto zdaniach:

Co się stało, że ludzie, których znaliśmy jako nonkonformistów, zaczynają nagle zabiegać o względy możnych tego świata, uczciwi idą na coraz dalsze kompromisy z sumieniem, a ideowcy wykazują się niebywałą giętkością kręgosłupa. Najprostsze wytłumaczenie dał wuj z „Piosenki o wuju, przypadku i historii” Jana Krzysztofa Kelusa – autora niepokornego, który sam na żadne kompromisy nie szedł, a więc dziś zajmuje się bartnictwem na mazurskiej wsi.

“Dziś”? Brzmi to jak sugestia, że na daleką pólnoc uciekł Kelus przed rządami Tuska. Cóż, Bronku, swego czasu długo nie było Cię w kraju, a i tu żyjesz we własnym świecie. Zatem spieszę cię poinformować, że owo “dziś” u Kelusa trwa już grubo ponad 30 lat. Swoje (a właściwie żony) pszczoły Kelusowie hodowali już za późnego Gierka. Czynili to też za Jaruzelskiego i Wałęsy, za SLD i AWS, robili to za Kaczora z PiS i kaczora Donalda, a znajomym w Warszawie podsyłalii podsyłają doskonały miód.

W latach 2005-2007 nie znalazł się żaden taki debil, który chciałby zasugerować, ze ta pszczela emigracja Kelusa to protest przeciwko PiSowi. Cóż, luka została wypełniona.

45 comments to Jak zwykle

  • Ja - kobieta

    Podparł się człowiekiem i jego miodem, by dołożyć łyżkę dziegciu nielubianej formacji.

    Pozdrawiam

  • Panie Krzysztofie,
    zachodzę w głowę skąd biorą się takie teksty. Wg mnie źródła mogą być dwa. Albo intelektualna niemoc albo strach.
    Pozwolę sobie uzasadnić :

    Intelektualna niemoc – wyraża się w niemożności autorefleksji (diagnozy) dlaczego mimo tylu wyśmienitych okazji nie udało się odsunąć PO od władzy. Dlatego też jedynym orężem pozostają demagogiczne, oderwane od rzeczywistości analizy , które Pan cytuje. Na S24 najczęściej sprowadza się to konkluzji iż wszystkiemu winne są media i syndrom sztokholmski.

    Strach – mimo wszystko uważam , że w środowisku PiS (w pozostałej części opozycji również) i “prawicowo samozwańczej” części tzw. blogosfery sa ludzie którzy potrafią zdobyć się na taką autorefleksję jednak strach przed jej konkluzjami oraz , nie ma co się oszukiwać, przed infamią ze strony Prezesa powodują , że wolą posłużyć się utartymi schematami w ocenach.

    Nie piszę tego wszystkiego z powodu tego iż martwię się o PiS. Absolutnie. Martwię się o siebie. Gdy juz PO przekroczy masę krytyczną zaniechań i błędów nie mam na kogo oddać swojego głosu. PiS nie robi nic abym nawet w akcie desperacji mógł na niego zagłosować. Coraz częściej przychylam się do oceny iż dla JK i ludzi wokół niego skupionych taka sytuacja jest najlepsza choć zupełnie z innych przyczyn. JK chyba autentycznie wierzy , że władza sama do niego przyjdzie gdy PO się rozłoży ale już dla jego współpracowników bycie wieczną, największą partia opozycyjną to rzeczywiście niezły fundusz emerytalny.

  • KaZet

    “Gdy juz PO przekroczy masę krytyczną zaniechań i błędów”…
    Na co jeszcze obecna ekipa ma sobie pozwolić, żeby czara błędów i wypaczeń się w Twoich oczach przelała?
    Spacyfikować jakiś protest w stylu 16.12.81?:(
    To wcale nie jest niemożliwe, gdy przypomnę sobie 11.11.11 Wtedy na własne oczy widziałem “akcje” neozomo(a potem relacje, dokładnie jak w 80-tych latach:”chuligani, wiadomo przez kogo inspirowani”)-czy siły “porządkowe”, tak same z siebie to robiły?

    • Ja to uwielbiam – zastosowałeś klasyczna metodę zmiany tematu. Pis nie potrafi zdiagnozować przyczyn swoich klęsk i rozszerzyć elektorat by móc wygrać wybory ? Zamyka się w bezsensownych teoriach o syndromie sztokholmskim ? Ale Platforma bije patriotów ( do tej pory bito Murzynów)! . Potwierdzasz moja tezę – PiSowi i dotychczasowym jego zwolennikom nie zależy na potencjalnych nowych zwolennikach.

      Jeszcze jedno – z przyjemnością podejmę dyskusje na temat zaniechań, błędów i zwykłego koniunkturalizmu Platformy. Mam nadzieję , że Gospodarz kiedyś taki temat poruszy . I nawet jak mnie przekonasz , że to straszne badziewie jest, to wiedz że i tak automatem na PiS nie zagłosuję. Mój komentarz był o tym że PiS nie robi NICZEGO by taki automatyzm zadziałał…

      • KaZet

        Żadnej metody zmiany tematu nie zastosowałem.
        Odniosłem się do Twojego fragmentu komentarza- bardziej do użytego określenia “błędy i zaniechania” , trochę kpiąco nawiązując do słynnych “błędów i wypaczeń”.
        Bo to co wyrabia partia władzy, nazwać blędami i zaniechaniami, jest moim zdaniem niedopuszczalne.I nie chodzi tylko o 11.11- to był przykład, reprezentujący całą masę bandyterii PO- w każdej praktycznie dziedzinie…
        I nie mam zamiaru przekonywać Cię do PiS-nie o to chodziło.

    • jacutin

      “To wcale nie jest niemożliwe, gdy przypomnę sobie 11.11.11 Wtedy na własne oczy widziałem “akcje” neozomo”

      Ha, ha, jakie piękne “tam gdzie stało ZOMO” :)

      Czy myślisz, że wszystko da się zakłamać? Że ludzie nie pamiętają tego prawackiego bydła demolującego miasta?

  • KaZet:
    PO przekroczyła już jakiś czas temu moją granicę tolerancji dla partii władzy. Że o przekroczeniu granic partii obietnic nie wspomnę.

    Sęk w tym, że ja już nie jestem w stanie uwierzyć JarKaczowi. Prawie dałem się nabrać na jego kampanię prezydencką; naprawdę niewiele brakowało. Ale później dowiedziałem się, że to co mi się wydawało szczerą zmianą, lub zdroworozsądkowym nowym otwarciem — było skutkiem nadużycia jakichś proszków. A wszyscy, którzy robili mu tę kampanię to zdrajcy. To już nie była pojedyncza “pomyłka personalna” jak z Kaczmarkiem. To była pomyłka personalna dotycząca sztabu ludzi! I farmaceuty. No, sorry. Są granice śmieszności.

    Obawiam się, że nie jestem jedyny. Wielu wówczas poszło krok dalej niż ja — głosowało na JK — by nigdy już do grona zwolenników Prezesa nie wrócić.

    PS. W Warszawie sam się dziwię, że wciąż my, “lemingi”, trwamy przy HGW.
    Ach, ileż to lat zmarnowanych. Gdybyśmy tylko wybrali te kilka lat temu wspaniałego kandydata PiS, Kazika Marcinkiewicza. A nie, sorry, on też był “pomyłką personalną”.

    Tak właśnie wygląda PiS jako jedyna poważna alternatywa wobec PO.

    • Właśnie !!! – PiS nie daje szansy by na niego zagłosować tym których Platforma rozczarowuje. Do tego nie wystarczy zwiększać “zawartość PiS-u w PiS-ie” z nadzieją , że naród obudzi się kiedyś z syndromu sztokholmskiego . I to jest kłopot nie tylko dla PiSu ale przede wszystkim dla mnie. Ja chcę mieć alternatywę. Póki co jej nie mam .

      • Atticus

        Odys, Zapluty,

        Hmm, to co panowie napisali brzmi troche jakby panowie byli miara wszechrzeczy. Pis, wystawcie sobie wszyscy tu obecni, nie daje szansy by na niego zaglosowac! Ja chce miec alternatywe! Ja powiem wiecej, ja siedzac w fotelu zadam dla siebie tej alternatywy! A ze jestem osoba wymagajaca, to jeszcze powiem jaka ta alternatywa ma byc! Ladna, bogata i dobrze gotujaca. Ja prawie uwierzylem Kaczynskiemu, jak mu ten brat umarl, ze on sie autentycznie zmienil! A tymczasem on przekroczyl granice smiesznosci. Ja myslalem, ze cos w facecie drgnelo, a ten tu przekracza granice smiesznosci.

        Wiecie co panowie? Tymi waszymi prosbami o alternatywe, ale taka fajna – jak nikt inny, w pocie czola, i swietnymi rezultatami tworzycie ludzi takich jak Marcinkieiwcz, jak Migalski, jak Poncyliusz. To jest dzielo waszych niecierpliwych policzkow rumieniacych sie od przasnosci – daj mi kase mowi Kazik, a dam ci ulude nie wstydzenia sie, a po mnie przyjdzie nastepny, i nastepny, bo nic sie tak dobrze nie sprzedaje jak opakowany oportunista, a nikt tak dobrze oportunizmu nie kupuje jak czlowiek, ktory przedklada swiat postulowany nad istniejacy.
        Z takim podejsciem, nadymajac sie przenikliwoscia pytii na trojnogu jestescie zbrojeniem betonu status quo.
        Status quo nie tworza aktywisci, ci bowiem zbyt sa zajeci konsumowaniem jego owocow, status quo tworza niezdecydowani, zablokowanie nie nawet rzeczywistoscia, ale jej sentymentalnym wyobrazeniem gapie.

        • Nie podzielam tej oceny…
          Status quo tworzą aktywiści – wszak jak sam mówisz taki stan dostarcza owoców , które aktywiści konsumują … Każda zmiana może ich tych owoców pozbawić.
          Alternatywa to istota demokracji. Owszem , mogę tej alternatywy obecnie nie dostrzegać, mogę nietrafnie oceniać poszczególne warianty wyboru, mogę mieć problemy z ocena sytuacji. Zgoda. Ale śmieszy i zdumiewa zarazem sytuacja gdy partia chcąca (ponoć) przejać władzę i zmieniać kraj nie robi nic by wpłynąć na moje (i podobnych mnie) postrzeganie otoczenia lub wręcz upewnia mnie w przekonaniu , że mój dotychczasowy wybór ją nie interesuje i jest dla niej nieważny. Z punktu widzenia reguł demokracji jest to samobójcze. No chyba , że jest to sekta a nie partia.

          • Atticus

            Mozesz jej nie dostrzegac, mozliwe nawet, ze uwarzasz ja za nieatrakcyjna.

            Czy nic nie robi? Tu juz by duzo mowic.

            1. Jest duzo na rzeczy, bo nie wszystkim jest do konca zle z tym jak jest.
            2. Ale tez i robi, tylko, ze to nie jest to co bys chial widziec.
            3. Ryzyko jest takie, ze jak zrobi to na Twoja modle, to sie spruje zanim policzysz do 5.
            Z calym szacunkiem, ale gdyby robienie polityki sprowadzaloby sie do bycia lagodnym premierem bylby ktos z SDM.

            W skrocie – system polityczny istnieje po cos wiecej niz zadowolenie gustow Twoich lub moich. To nie jest tak, ze jak ja widze p.Hofmana to popadam w blogostan, ale sa sprawy, ktore od zawsze dzwigaly setki i tysiace ludzi tego pokroju na swoich barkach, i dlatego sa warte popierania, wbrew, a nie ze wzgledu na tych ludzi.

            Gdyby swiat, w szczegolnosci polityka, polegaly na tym, ze najbardziej sluszna i piekne idee popieraja najprzystojniejsi i najbardziej godni podziwu ludzie, mieszkajacy na najpiekniejszych osiedlach i majacych najpiekniejsze zony o najlagodniejszych charakterach, to wiesz co wtedy? No wlasnie.

            Nie zrozum mnie zle – nigdy w zyciu nie mialem do nikogo pretensji, ze nie popieral jakiejs partii politycznej, popierajac inna. Choc np. popieranie SLD to gatunkowo inna jeszcze rzecz byla. Ale czepiam sie ludzi, ktorzy nie popierajac kogos maja najdluzsze i najbardziej rozbudowane w swiecie historie na temat koniec koncow niebytu. Co bys powiedzial o profesorze wyzszej uczelni, ktory najchetniej i z najwieksza swada, uciekajac w pietrowe analogie i hipotezy opowiadalby dlaczego nie glosuje na X. Niech raz jeden zrobi wyklad, bo po to koniec koncow jest.

            • Widzę , że się nie rozumiemy .
              A więc możliwie najkrótsze wyjaśnienie :

              1. Jeśli coś się nie udało racjonalnym jest postawienie diagnozy gdzie są źródła niepowodzenia.
              2. Nie jest sloganem , że w demokracji liczy się każdy głos.
              3. W moim, egoistycznym interesie, jest abym posiadał możliwość wyboru.

              Największa partia opozycyjna oprócz lamentów i użalania się nad sobą oraz wyzwisk pod moim adresem :
              1. nie przeprowadziła analizy swoich dotychczasowych porażek
              2. daje mi do zrozumienia tekstami swoich działaczy i sympatyków bym ewentualny głos na nią schował sobie głęboko bo ona nie zrobi nic by mój głos pozyskać.
              3. stawia mnie w sytuacji bezalternatywnej. (oczywiście mogę iść na ryby w dzień wyborów ale chyba nie o to chodzi)

              Reakcja typu “czego się czepiasz PiSu przecież na niego nie głosowałeś” jest wyrazem niezrozumienia mechanizmów demokracji : władzę nie zdobywa się dzięki temu , że dotychczasowi wyborcy przeciwnej partii pojadą w dzień wyborów na ryby ale na przekonywaniu ich by na te wybory poszli i oddali głos na dotychczasowa opozycję.

            • Zgadzając się z Zaplutym, dodam jeszcze co nieco:

              Z Pańskiej wypowiedzi wynika, że PiS trzeba popierać “dla sprawy”, chowając własne przykre doznania w kieszeń. Hofmana można nie cierpieć, ale potrzebny jest “dla sprawy”. Dalekosiężną strategią służącą “Sprawie” usprawiedliwiać należy paskudne słowa i czyny Prezesa i jego ludzi. Uwalenie starań Jurka o korektę konstytucji w sprawie fundamentalnej, wsadzenie na wysoki stołek kreatury pokroju Netzla, wystawianie Kazia Marcinkiewicza na prezydenta Warszawy itp.; wreszcie miotanie się od pochwał dla Gierka do groteskowych okrzykaów o “kondominium” — wszystko to trzeba zdzierżyć, przyjmując, że “Sprawa” jest większa, a ja, mały kazio, jej nie obejmuję rozumkiem.

              A jeśli odmawiam poparcia przywódcy, którego błędy widzę liczne, a który głośno woła, że jego niepowodzeń są winni — inni, to zachowuję się jak kapryśne dziecko i szkodzę “Sprawie”.

              Otóż taką postawę — być może — może usprawiedliwić jakaś sytuacja graniczna. Jak jest wojna, to się trwa przy wodzu i walczy z wrogiem; choćby wódz był nie do końca z moich marzeń.

              I taką właśnie narrację “wojenną” serwują nam wciąż publicyści prawicowi i sami działacze PiS. Że Polska ginie, kondominium, zdradzeni o świcie, patriotów pałują, sowieckie formacje defilują w biały dzień przez Warszawę pod pretekstem meczu, Tusk marionetką Merkel a BronKom kukiełką Putina, zejść trzeba do podziemia i drugiego obiegu. Albo zaszyć się w lesie (p. temat notki KL).

              ***

              Sęk w tym, że ja tego nie kupuję. Tak samo, jak nie kupiłem histerii wzniecanej w mediach o strasznych kaczystowskich siepaczach łomoczących o świcie do drzwi (a że nie łyknąłem, są świadectwa gdzieś w otchłani Sieci Wszechświatowej).

              Na kolejne wybory idę nie po to, aby “ratować Polskę”, ale aby wypowiedzieć się politycznie.

              Patrzę więc na ofertę składaną mi przez polityków. Jak mogę, weryfikuję spójność ich deklaracji i czynów. Oceniam jak mogę ich zdolność do realizacji celów, na jakich mi zależy. Oczywiście, nie na poziomie takim, czy zbudowano obiecywane 3 mln mieszkań. Na takie bzdury mogę się irytować, ale Monty Python już 30 lat temu kpił z tego; to jest nieuniknione. Staram się jednak oceniać “po owocach”, a w końcu dokonać wyboru między tym, co do wyboru mi się oferuje.

              ***

              Piszę zaś tutaj o tym wszystkim — i dlatego napisałem swój pierwszy komentarz — w reakcji na opinie wyrażane przez wielu zwolenników PiS, trwających przy PPJK “dla Sprawy”, trwających siłą wiary i nadziei. Tutaj — rzucone częściowo przez KaZeta.

              Jest to przekonanie, że prędzej czy później zwolennicy PO “przejrzą na oczy”, odwrócą się od partii Tuska i ochoczo rzucą w objęcia jedynej realnej opozycji. I z tego powodu opozycji tej wystarczy trwać, zwierając szeregi, odrzucając zdrajców i wątpiących. Czas i standardowe wahadło wyborcze załatwi resztę. Tak było wszak “zawsze”. Tak padł AWS, SLD. Takich przyczyn (poza zmasowanym atakiem wszystkich wrogów) można szukać w przegranej PiS.

              A tu czas mija, lecą kadencje, a scenariusz oczywisty się nie spełnia.

              Stąd — jak sądzę — te nerwowe reakcje: “czemu nie wyliczacie błędów PO!”. OK, możemy powyliczać. Tylko z Waszego, zwolenników PiS, punktu widzenia — nic to nie zmieni. Wyliczywszy wszystkie skandaliczne błędy, oszustwa, zaniedbania i złodziejstwa towarzystwa u władzy — i tak nie dojdę do wniosku, że lepiej ich wymienić na słupy Prezesa.

              Bo jednoosobowa polska prawica jawi się mi, ale i wielu ludziom, jako propozycja całkowicie niepoważna. Nie jest żadną alternatywą.

              • Atticus

                Panowie,

                Ja mam – ostatnio zreszta wieksze niz zwykle – klopoty z artykulowaniem msyli. W ogole jest cos krempujacego w przekonywaniu Was kto jest dobry, a kto jest zly. To nie jest moja rola, to nie jest moja praca.

                Odpowiadam zatem, na tyle na ile miesci sie to w powyzszej formule.

                Jest sloganem, ze w demokracji liczy sie kazdy glos. Glosowanie glosowaniu nierowne. Gra na frekwencje jest tym samym, czym bywa gra Chelsea Londyn lub Interu na 1:0 w 80 minucie. I tyle.

                Panski egoistyczny interes, z calym szacunkiem nikogo poza panem niespecjalnie obchodzi. Tak jak nikogo nie obchodzi moj egoistyczny interes.
                Pis nie trzeba popierac. Ani dla sprawy, ani nijak. Mozna zas , jesli komu wola.
                Zdradze panu jeden sekret – polityke robi sie czesto przy uzyciu szumowin, a nie rekami dzieci z odznaka wzorowego ucznia.
                Panwoie swietnie sie orientuja jak widze w skali bledow, pomylek, wad charakteriologicznych oraz paskudnych slow i czynow J. Kaczynskiego. To powszechna wiedza w III RP, serial prawie. Wybaczcie, nie ogladam.

                Natomiast co do KaZeta, czy innych zwolennikow Pis, np. Ufki, to spekulujac zakladam cos wprost przeciwnego. Jak ktos ma pasje polityczna i widzial z bliska 30 lat polityki to nie wiezmiesz go na plewy sweterka w serek. Ot co. Dluzej klasztora niz przeora panowie, a JK jest zupelnie dobrym przeorem.
                Jesli jest cos co mnie pociaga w sprawach publicznych to chec przynaleznosci do wlasciwej tradycji, tak zebym sie kiedys nie wstydzil spojrzec w oczy dziadkowi, czy pradziadkowi. W tej perespektywie nie ma pytan o to, czy przejrza na oczy, czy nie przejrza na oczy.

                Jesli pan powiada, ze wyliczenie wszystkich oszustw, bledow, i zaniedban wladzy nie jest w stanie przekonac pana do glosowania na alternatywe wladzy to ja musze zauwazyc, ze model demokracji parlamentarnej milczy w kwestiach, co powinienem panu radzic.
                Nie wiem, czy pan sobie zdaje sprawe, byc moze brakuje wokol osob chcacych to unaocznic, ale wypowiada pan w tym momencie rodzaj twierdzenia ktore jest bzdura. Demokracja, parlamenatryzm, dyskusje publiczna nie zna takiego obszaru w ktorym moglibysmy sie porozumiec, poza tym, ze bede panu zyczyl, zeby dobrze tego dnia bralo na rybach. Ot co.

                Wiec powtorze, po stokroc lepiej robia ci co ida na ryby bo lubia, niz ci, ktorzy przez kilka lat mloca w klawisze udowadniajac, ze boli ich juz pupa od swiata, ktory jest, ale za nic nie chca tego zmienic, w obawie, co byc moze.

                To ciekawy rys filozoficzny antykaczyzmu, gdzie wnuioskowania modalne sa nieskonczenie silnijesze od realnych. Zdumiewajace.

                • muszę przyznać – złosliwie zresztą – iż na stare lata poznałem nowe rozumienie mechanizmów demokratycznego zdobywania włady : nie jest to przekonywanie potencjalnych wyborców do swoich racji ale strzeliste modły by przejrzeli na oczy. Wiece szanowani przewielebni , których miałem zaszczyt spotykać na swojej drodze, twierdzili że modlić się tez trzeba umieć . Więc może rzeczywiście nie chodzi o wyciąganie wniosków ze swoich niepowodzeń i błędnych decyzji ale o umiejętność modlitwy ?
                  Ciekawa intencja : “Módlmy sie aby elektorat PO jeśli juz nie chce przejrzeć na oczy ,to chociaż pozostał w domu”… Po co drukować książeczki z programami wyborczymi…

                  Muszę to przemyśleć…

                  • Atticus

                    Ale przeciez ja sie nie modle. Gdzie niby cos takiego powiedzialem?

                    Ja mowie tyolko to, ze istota demokracji jest to, ze sie jest partia okreslonego elektoratu, pan sie domaga, zeby ubiegac sie o panski glos. Ja odpowiadam – ubiegaja sie. Pan, ze niewystarczajaco.

                    Mowiac haslowo, w sprawie dla Pis fundamentalnje, jesli ktos nie jest w stanie (to pewnie nie sytuacja panska) zmiecnic preferencji wyborczych po tym co zobaczyl w kwestii smolenskiego sledztwa, to po prostu nie jest w stanie zmienic ich nigdy, albo tez zmieni je kiedys kaprysem, kompletnie przez nikogo niezapracowanym. Ot zaboli go glowa, albo reka, albo upusci filizanke i mu sie odmieni.

                • Panie Atticusie,
                  Kiedy kompromitacja AWS sięgała szczytów wszystkiego — nie było żadnej siły, która mogła mnie skłonić do głosowania na SLD, choć ten jawił się jako jedyna alternatywa w naszej wspaniałej demokracji parlamentarnej. Sądzę, że w tym punkcie chyba się zresztą zgadzamy.

                  Po prostu czasem wszystkie wady panny A nie skłonią nas do zażyłości z panną Z. Bo ona też ma wady. Inaczej: można uskarżać się na słabą siekierkę, ale nie chcieć zamienić ją na kijek.

                  I, oczywiście, czasem jedyny wybór to pójść na ryby, jeśli się dochodzi do wniosku, że nie ma wyboru (bo każdy jest równie zły). Choć ja wolę głos nieważny, albo symboliczny, np. w prezydenckich na Jurka — zawsze cośtam znaczy. Proszę to sobie nazywać antykaczyzmem albo jak tam Pan chce.

                  W kwestii zaś spraw publicznych i przynależności do “właściwej tradycji”: nie staję ani tam, gdzie stała Solidarność, ani tam gdzie stało ZOMO. Stoję na własnych nogach, tam, gdzie stanąć (wg mnie) winienem dziś. Z moich wyborów tłumaczyć się będę prędzej przed synami, niż przed dziadkiem.

                • Panie Atticusie,
                  Kiedy kompromitacja AWS sięgała szczytów wszystkiego — nie było żadnej siły, która mogła mnie skłonić do głosowania na SLD, choć ten jawił się jako jedyna alternatywa w naszej wspaniałej demokracji parlamentarnej. Sądzę, że w tym punkcie chyba się zresztą zgadzamy.

                  Po prostu czasem wszystkie wady panny A nie skłonią nas do zażyłości z panną Z. Bo ona też ma wady. Inaczej: można uskarżać się na słabą siekierkę, ale nie chcieć zamienić ją na kijek.

                  I, oczywiście, czasem jedyny wybór to pójść na ryby, jeśli się dochodzi do wniosku, że nie ma wyboru (bo każdy jest równie zły). Choć ja wolę głos nieważny, albo symboliczny, np. w prezydenckich na Jurka — zawsze cośtam znaczy. Proszę to sobie nazywać antykaczyzmem albo jak tam Pan chce.

                  W kwestii zaś spraw publicznych i przynależności do “właściwej tradycji”: nie staję ani tam, gdzie stała Solidarność, ani tam gdzie stało ZOMO. Stoję na własnych nogach, tam, gdzie stanąć (wg mnie) winienem dziś. Z moich wyborów tłumaczyć się będę prędzej przed synami, niż przed dziadkiem.

                  • Atticus

                    Nie wiem, czy siegnela szczytow wszystkiego – najwidoczniej nie, widzac jaka estyma cieszy/l sie J. Buzek.
                    Z AWS wypaczkowaly PO po czesci, po czesci PIS wiec kategoria zuzycia sie czegokolwiek poza nazwa jest watpliwa.

                    Zgoda, ja to rozumiem, tylko uwarzam, ze analogie z zyciem codziennym i innymi wyborami (milosnymi, zawodowymi, itd) sa chybione. Podobne, ale chybione.

                    Ja nie lubie glosow symbolicznych. I tak w zyciu trace duzo czasu.

                    No a ja chcialbym stawac, po to, zeby odpytac synow. Moj ojciec sie z niczego nigdy przede mna nie tlumaczyl. To niezly model uwarzam. Nie zamierzam sie tlumaczyc przed swoimi synami (czy corkami), wierze zas gleboko, ze bede mial szanse przed dziadkiem.

                    Eeech. Zakonczmy na tym drodzy panowie. I podumajmy sobie dzis troche.

  • jacutin

    @”Można nawet, jak pewien prominentny polityk PiS, napisać, że ceremonia otwarcia w Londynie była bardzo “patriotyczna”…”

    Patriotyczna?! Te debilki (jak słusznie pan Leski zauważył w notce) nie są w stanie niczego zrozumieć :)

  • Ufka

    Jednej rzeczy nie rozumiem.Wszyscy macie pretensje do PISu – jedni na zasadzie – zróbcie do cholery coś, aby można było na was zagłosować bo PO to…drudzy – szczerze PISu nie cierpią.
    No to ci pierwsi może by jednak zaczęli wymagać od partii na którą GŁOSOWALI? Ci drudzy powinni się cieszyć, że PIS się kompromituje (ja nie piszę o SLD i palikociarni, bo mnie powiewają)
    No i są jeszcze ci, korzy nie poszli głosować – to powinni się zamknąć wg mnie

    • przeczytaj to co napisałaś :)
      Na nasze brzmi to “od…cie” się od PiSu. :)
      Tak jak jest , jest dobrze – wasze problemy i rozterki aby zagłosować na PiS są dziwne i nikogo w PiSie nie interesują. Bo albo mamy się zamknąć albo zamiast szukać alternatywy w PiSie mamy zacząć wymagać od PO (swoją drogą “prorządowe” media dużo bardziej czepiają się PO niż “wolne media” czepiają się Pis). A więc wszystko ma zostać tak jak jest.

      W innej części opozycji niż PiS , póki co oczywiście, nie widzę alternatywy dla mojego głosu … Ale retoryka która PiS i jego zwolennicy uprawiają, skutecznie mnie od tego odstrasza. Oczywiście można wyjść z założenia , ze z punku widzenia tej partii mój głos jest nieistotny. Tylko , że w demokracji takie myślenie z góry skazuje taką partię w wyborach na klęskę. Nie wierzę by w PiSie nikt z tego nie zdawał sobie sprawy. Pytanie jest , dlaczego tego głośno nie
      artykułuje ? No dobra , chociaż cicho …

      • Ufka

        Widzisz – gdybym widziała chociaż takie proporcje 40% krytyki PO, 60% krytyki PISu. Ale przeciez ty na Salonie zamieszczasz sobie zdjatka, a jak cos cię wkurzy to jedynie PIS. dziwisz się, że pisowcy nie chcą się dołączyć do chóru? A krytykują, uwierz. W moim komitecie bluzgi lecą aż miło. A ja też do cichych nie należę, więc bluzgam szczebel wyżej

        • o rany …
          Czy moja ostatnia notka pod która się wpisałaś była o Pisie ? No własnie… :) Koniecznie chcesz linki do moich notek o PO ? A poza tym możemy zrobić pewien eksperyment : ja napisze notkę , Ty podpiszesz swoim nickiem i zobaczymy gdzie owa notka wyląduje, Ok ? A potem ty napiszesz a ja podpiszę… Nie , nie żalę się :) To się nazywa linia programowa … :)
          Moje zdjęcia na latte dadzą przynajmniej na dół strony głównej :)

          Nie chcę żadnego chóru… Dziwisz się , że słysząc np. od osoby którą zawsze szanowałem za profesjonalizm coś o jakimś “krecie” jako o przyczynie porażek to mnie skręca ? Naprawdę nie ma w PiSie niczego co można by nazwać “genem wyborczej klęski ” ? Kto jak kto ale przecież ludzie pokroju p. Fedyszak czy ,cytowany przez p. Krzysztofa, p.Wildstein są wyjątkowo intelektualnie predestynowani do tego by taka analizę niepowodzeń stworzyć i spróbować pozyskać i mój głos…
          Z jakichś przyczyn tego nie robią… I to jest dla mnie zagadka …

          • Ufka

            No nie wiem.Wydaje mnie się, że oni – mówię o dziennikarzach, komentatorach już są też zupełnie oderwani od życia. Ja kiedyś przyglądałam się posłom.Krzysiek mógłby więcej napisać.I powiem ci – ktoś powinien (skoro oni nie potrafią) ustlić im jakieś priorytety. Bo tak to wygląda mniej więcej: sejm, komisja,glosowanie, gadanie, trzeba pogadaż z dziennikarzem X,Y,Z, zrobić setkę dla TVNu,Polsatu,TVP,Obejrzeć w godzinach wieczornych film pt Rój – trzy godziny niewyjęte! Biuro poselskie, spotkania z wyborcami, z Kolbergiem po kraju, odsłonięcie pomnika, tablicy, złożenie kwiatów, demonstracja, RM,interwencja, przejazd wieczorny po studiach.
            Przypuszczam, że F.-R. czy B.W. trochę mniej, ale za to praca zawodowa. I oni po prostu włączyli nie tę tasmę nie w tej chwili :)

          • Ufka

            No nie wiem.Wydaje mnie się, że oni – mówię o dziennikarzach, komentatorach już są też zupełnie oderwani od życia. Ja kiedyś przyglądałam się posłom.Krzysiek mógłby więcej napisać.I powiem ci – ktoś powinien (skoro oni nie potrafią) ustalić im jakieś priorytety. Bo tak to wygląda mniej więcej: sejm, komisja,głosowanie, gadanie, trzeba pogadać z dziennikarzem X,Y,Z, zrobić setkę dla TVNu,Polsatu,TVP,Obejrzeć w godzinach wieczornych film pt Rój – trzy godziny niewyjęte! Biuro poselskie, spotkania z wyborcami, z Kolbergiem po kraju, odsłonięcie pomnika, tablicy, złożenie kwiatów, demonstracja, RM,interwencja, przejazd wieczorny po studiach.
            Przypuszczam, że F.-R. czy B.W. trochę mniej, ale za to praca zawodowa. I oni po prostu włączyli nie tę tasmę nie w tej chwili :)

    • Ufko szanowna,
      Twoje zarzuty (że niby tylko PiSu się czepiam) nie wydają mi się do końca trafne. Patrzę w swoje nieczęste notki w moim niszowym grajdołku i jako żywo mało tam krytyki partii PPJK i jej piewców. Ostatnia zaciekła polemika, którą popełniłem, odnosiła się do tekstu Cimoszewicza w Gazecie Wyborczej.

      Piszesz, że powinienem “wymagać” od partii na którą głosowałem? A niby jak? Masz jakieś narzędzie? Ja mam tylko jedno: kartkę wyborczą. A tu mam obowiązek dokonywać odpowiedzialnego wyboru. Jeśli nie da się pozytywnego, to na zasadzie “mniejszego zła”. Ostatecznością jest głos protestu — nieważny. Albo na ugrupowanie “alternatywne”, które i tak nie przekracza progu.
      I z tego korzystam, na ile potrafię.

  • KaZet

    Jcutin, słuchaj no dokładnie, bo tylko raz napiszę- nie waż się więcej do mnie odzywać.
    DUPKIEM dla mnie jesteś i chamem- zrozumiał? Czy stać cię na odrobinę honoru(wątpię jednak), żeby się zastosować do tego, co napisałem?

  • jacutin

    @Ufka i “Nie dziwi cię, że było tyle ekip, policja, filmy i nikt nie siedzi za podpalenie?”

    Aleś przesiąknęła tym PIS-em, nie możesz już komentarza bez kłamstwa napisać… Dwie osoby zostały zatrzymane za podpalenie aut już w grudniu.

    Jeden to typowy PISior: “25-letni Sebastian Z. jest doskonale znany policji. W przeszłości karany był za kradzież, posiadanie narkotyków, znieważenie funkcjonariusza i uszkodzenie autobusu nocnego na Ursynowie”.

  • Ufka

    No patrz – to ja bardzo nietypowa :)
    Nie kradlam, nie posiadałam narkotyków, nie uszkadzałam autobusu nocnego. Znieważałam funkcjonariuszy za komuny i “obalałam ustrój siłą”

    • jacutin

      @Ufka
      “No patrz – to ja bardzo nietypowa
      Nie kradlam, nie posiadałam narkotyków, nie uszkadzałam autobusu nocnego.”

      Dobra, dobra! Tamten też udawał niewiniątko!

      “Znieważałam funkcjonariuszy za komuny i “obalałam ustrój siłą””

      Ha, ha, kolejna żaba, gdy konie kują! Ustrój to obalał Wałęsa, Michnik, Kuroń czy Geremek (Kaczyński, jak powszechnie wiadomo, zaspał w stan wojenny). Ty to próbowałaś reanimować ten ustrój (pod nazwą IV RP).

  • Atticus

    cyt: “Dziś”? Brzmi to jak sugestia, że na daleką pólnoc uciekł Kelus przed rządami Tuska.

    Nie – dla mnie wcale tak nie brzmi. Nadinterpretacja, skutkujaca niepotrzebnymi i obrazliwymi uwagami.

    Nie wiem, kto dostawal miod od p. Kelusa, i kto dostawal tego miodu wiecej. To sobie mozna wyjasnic we wlasnym gronie.

    Natomiast, ja przynajmniej – uwagi o tym, ze Wildstein byl we Francji, ze zyje w swoim swiecie oraz, ze nie znalazl sie debil w 2005-2007 uwarzam za obrazliwe konkluzje nadinterpretacji “dzis”.

    Moge swoje stanowisko uzasadnic. Inna sprawa, ze moje mieszanie sie w rozmowe jak sie zdaje trojki znajacych sie ludzi jest niepotrzebne.

    • jacutin

      @Atticus
      “Natomiast, ja przynajmniej – uwagi o tym, ze Wildstein byl we Francji, ze zyje w swoim swiecie oraz, ze nie znalazl sie debil w 2005-2007 uwarzam za obrazliwe konkluzje nadinterpretacji “dzis”.”

      Ale to jest prawda przecież.

      Należałoby jeszcze dodać, że Wildstein to złodziej (ipeenowski, ukradziona lista TW SB, na której była niejaka Staniszkis) i najgłupszy “opozycjonista” z PRL-u (Maleszko robił go jak chciał przez ćwierć wieku, a ostatni z “trójcy” popił i się zwalił ze schodów, co próbuje zamieść pod dywan IPN, a Bronuś nadal przekonany, że zakatowli!!11!A!).

  • jacutin

    I dlaczego nawet najśmieszniejszy kandydat na amerykańskiego prezydenta (no, może poza młodszym Krzakiem) olał Wielkiego Stratega?! Dlaczego? Nie chciał posłuchać o Smoleńsku, o kondominium, o zdrajcach w rządzie?! Jak żyć, panie premierze, jak żyć (ma łopozycja)?!

  • Ufka

    Wiedziałam, że dasz się złapać! G… wiesz o tych czasach. “Obalanie ustroju siłą” to była mantra powtarzana przez ubecję i milicję.Pod to podpadało wszystko – od Wałęsy, który obalał kolejną butelkę w Arłamowie po dzieciaka malującego hasła na garażu

  • KaZet

    Krzysztof
    Mnie skasowałeś, a jacutin został…
    Pewnie w takim razie, podoba Ci się jego twórczość, szczególnie odnosząca się do Pyjasa…
    Baw się dobrze w takim razie- mnie już tu nie uświadczysz, co , jak sądzę, nie zrobi na Tobie wrażenia…
    Żegnam

    • romek_wro

      Och dopiero teraz przeczytałem, że Krzysztof Leski coś już Pana KaZeta skasował :) I jaka klasyczna reakcja nastąpiła – obraza hehe :D

    • Krzysztof Leski

      Skasowałem Twój jeden jedyny koment z k*.*. Konto jacutina usunąłem w całości. Nie wiem, dlaczego zostały jego komentarze. Nie będę ich usuwał ręcznie po jednym. Jeśli wolisz się obrazić, nic nie poradzę.

Leave a Reply