Kategorie

Kalendarz

December 2011
M T W T F S S
« Nov   Jan »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Odczep się, Guział!

Znów zostałem przestępcą. A raczej zostanę nim za tydzień. Właśnie oświadczyłem urzędniczce z dzielnicowego ratusza, że nie zgłoszę się osobiście na wezwanie, czym złamię przepis art. 50 kpa.

Miesiąc temu z bólem sprzedałem Xantię. Przyciśnięty kończącym się ubezpieczeniem wystawiłem ją na Allegro, ale zorientowałem się, że nie mam karty pojazdu. Och, sorry, Karty Pojazdu, bo dokument ten ma dla urzędów rangę świętości i wszyscy piszą te słowa wielkimi literami.

Nazajutrz złożyłem w dzielnicy wniosek o wydanie wtórnika informując panią z okienka, że samochód jest już praktycznie sprzedany — umowę podpisywać miałem tegoż dnia wieczorem. Kto ma odebrać wtórnik? Pani stanowczo oświadczyła, że skoro ja składam wniosek (a nikt inny w owej chwili nie może go złożyć), ja mam Kartę odebrać. Od biedy mógłby to zrobić nowy właściciel, ale musiałby mieć moje upoważnienie, a to kosztuje.

Xantia pojechała w siną dal, a dwa tygodnie później wtórnik był gotów. Do odbioru potrzebny jest dowód rejestracyjny auta, więc dla prostoty stawiliśmy się w urzędzie dzielnicy razem – ja i nowy właściciel Xantii. Bez problemu odebraliśmy wtórnik, a przy okazji złożyłem zawiadomienie “o zbyciu pojazdu” — zdaje się, że już nie jest wymagane, ale pani z okienka zalecała. Załącznikiem jest umowa sprzedaży.

Dziś listonosz osobiście doręczył list polecony: mam 7 dni na stawienie się “w celu złożenia wyjaśnień w związku ze złożeniem zawiadomienia o zbyciu”. Lekko się zagotowałem i jąłem wydzwaniać, co nie jest proste: ursynowianie wiedzą, że w dzielnicowym ratuszu nie ma zwyczaju odbierania telefonów. Udało mi się po circa 40 próbach.

I tak dowiedziałem się, że urząd czuje przekręt, bo “zachodzi sprzeczność dat”: tego samego dnia wniosłem o wtórnik i sprzedałem wóz, a Kartę odbierałem nie będąc właścicielem. Dlaczego? Co z nią zrobiłem? Urząd ma zgryz. Gdy opowiedziałem, jak było, groźna pani oświadczyła, że muszę przyjść i złożyć pisemne oświadczenie o wszystkich tych okolicznościach. Odparłem, że właśnie złożyłem je ustnie, że postępowałem zgodnie z wytycznymi pani z okienka i nigdzie łazić nie zamierzam.

A więc odmawia pan?”, skonkludowała urzędniczka. “Cóż, przekażę szefowej“.

Ależ proszę przekazać samemu burmistrzowi. Dla pana Guziała mieć będę tę samą odpowiedź: nigdzie się nie wybieram. Zaprawdę biedna nasza administracja samorządowa, która tak dzielnie sama sobie stwarza problemy do rozwiązania.

12 comments to Odczep się, Guział!

Leave a Reply