Kategorie

Kalendarz

December 2011
M T W T F S S
« Nov   Jan »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Handsfree, mindfree

Znów będzie burza w szklance wody. Spór zastępczy o ideologię bez względu na argumenty racjonalne. NTSB proponuje, by zakaz używania komórek przez kierowców był w USA powszechny. Prawie. Z wyjątkiem tych “designed to support the driving task“, czyli głośnomówiących, handsfree, jak zwał, tak zwał.

“Designed to support the driving task”? Wspomagających prowadzenie pojazdu? Słów brak, gdy taki debilizm w oficjalnym dokumencie  umieszcza poważna organizacja o wielomilionowym budżecie, po przeanalizowaniu kilkunastu wypadków. Parę lat temu jedna z amerykańskich uczelni opublikowała bowiem wyniki badań opartych na analizie wielu tysięcy drogowych fatalities. Wniosek był jasny: gdy kierowca prowadząc rozmawia przez komórkę, ryzyko wypadku dramatycznie rośnie. Kropka.

Owszem, tamten raport rozważył także alternatywę: komórka trzymana w ręku vs. “aparatura” handsfree. Owszem, ta ostatnia nie jest całkowicie nieskuteczna. Nie mogę teraz niestety znaleźć tych badań w necie, dokładnych liczb nie pamiętam, ale pomnę, że gdy rozmowa w ogóle zwiększała ryzyko o kilkadziesiąt punktów procentowych, to jednak o kilka punktów mniej, gdy kierowca miał przynajmniej obie ręce wolne. Ale tylko o kilka.

Wniosek zespołu badawczego był prosty: decydującym o wzroście ryzyka elementem jest samo odwrócenie uwagi kierowcy od drogi, zaabsorbowanie rozmową. Niby patrzysz przed siebie, niby trzymasz ręce na kierownicy, ale myśli twoje są gdzie indziej, a mózg nie reaguje normalnie na bodźce wzrokowe. Tryb głośnomówiący zmienia sytuację na lepsze, ale nieznacznie. Mówienie zatem o “wspomaganiu” to bełkot ignoranta.

Oczywiście badania przeszły bez większego echa. Stan obecny, gdy większość państw zabrania kierowcom rozmów z komórką w ręku, ale zezwala na użycie “aparatur” — sprawia, że wilk jest syty, a owca cała. Politycy mają spokojne sumienia, bo przecież coś zrobili, przemysł komórkowy też nie narzeka, bo biznes kręci się nawet lepiej. A policja? Takich rzeczy nie bada.

Dla jasności dodam, że nie należę do ortodoksyjnych zwolenników zakazania rozmów w ogóle. Przyznaję, że zdarzało mi się nie tylko gadać, ale nawet nadawać na żywo korespondencję do radia i zerkać w notatki na ekranie leżącego na kolanach laptopa, jednocześnie prowadząc samochód w umiarkowanym ruchu. Dumny z tego nie jestem, ale żyję.

Twierdzę tylko: albo, albo. Niech rozmowy będą legalne lub zakazane, ale nie oszukujmy się, że handsfree coś znacząco zmienia. To jedna z wielu w dzisiejszym świecie dyskusji mindfree, sensfree, jak zwał, tak zwał.

16 comments to Handsfree, mindfree

  • Krzyś, tam jeszcze była jedna jazda: o to, by kierowcy nie rozmawiali mają zadbać… operatorzy.

    • Krzysztof Leski

      Nie, choć w pierwszymj odruchu też tak pomyślałem i nawet napisałem na twitterze. NTBS ma jednak na myśli… “operatorów pojazdów” ;)

  • Atticus

    Pedros? Gajos.

    Jedna mnie tylo trapi watpliowsc, poza faktem, ze latwo jest zakazywac czegos, co mozna zlapac za reke, a jesli – nielegalne – to co z gadajaca obok zona? Co z radio? Co z dzieckiem z tylu?

    • Krzysztof Leski

      NTBS podkreśla, że wszystko dotyczy tylko “operatora pojazdu”, a nie pasażerów. Tylko dlaczego operator może legalnie dłubać w nosie, skoro to też wymaga oderwania ręki od kierownicy?

  • Atticus

    A tak, racja – operatora. W kazdym razie ten trop. Dlubanie w nosie, poszukiwanie ulubionej radiostacji.

  • W każdym razie makijaż można będzie robić :-P

  • Ja? Nie, ale widzę rano te setki istot…
    :-P

    • Atticus

      Mnie sie tam podoba. Brytyjki to juz w ogole wszedzie sie maluja. W Metrze panie! W metrze!

      • Krzysztof Leski

        Przeglądając się w oknie naprzeciwko. Znam :)

        • Atticus

          Mowiac miedzy nami, i w atmosferze sekretu – uwazam, ze Brytyjki to najpiekniejsze kobiety jakie widzialem. Maja cos takiego w genach, ze zadne inne nogi nie wygladaja rownie zgrabnie. A jesli do tego kobieta ma jeszcze rude wlosy i taki maly smieszny nosek! Maja to takze niektore Amerykanki, prawdopodobnie irlandzkiego pochodzenia.

  • decydującym o wzroście ryzyka elementem jest samo odwrócenie uwagi kierowcy od drogi, zaabsorbowanie rozmową. Niby patrzysz przed siebie, niby trzymasz ręce na kierownicy, ale myśli twoje są gdzie indziej, a mózg nie reaguje normalnie na bodźce wzrokowe.
    A czy zrobiono badania porównawcze rozmawiania przez komórkę z rozmawianiem z pasażerem (oczywiście z podziałem na rozmowę z pasażerem siedzącym obok oraz siedzącym z tyłu)?

    • Gdzieś czytałem o takich badaniach. Kilka lat temu, nie pamiętam gdzie.

      Wynikało z tego tekstu, że jest duża różnica, wynikająca z tego że dźwięk nadawania żony, ma jednoznacznie określoną lokalizację osobę mówiącą. W przypadku zestawu głośnomówiącego nie ma tak dobrze, osoba mówiąca jest umieszczona “gdzieś w przestrzeni”, nie można na nią zerknąć ale odruchowo próbujemy, co nas ekstra rozprasza.

      Od siebie dodam, że osoba na fotelu obok dostosowuje swoją gadkę do tego co się dzieje na drodze. Jak widzi że się robi gęsto, ściszy głos, zawiesi, itd… Osoba w zestawie głośnomówiącym będzie nawijać nawet jak już będziemy kręcić piruety.

    • Krzysztof Leski

      Otóż to: każda rozmowa oczywiście rozprasza, ale ta z pasażerem mniej, bo kierowca może w każdej chwili przerwać i nie musi niczego wyjaśniać – wszak pasażer też widzi, co sie dzieje na drodze.

Leave a Reply